- Otwarte ! - zanim weszłam do jego mieszkania, zaczepił mnie nieogarnięty i dość śmierdzący mężczyzna. Pytając o papierosa. Nie zwracając uwagi przeszłam przez próg i rozglądając się po mieszkaniu skąd dochodzą znajome mi dźwięki. Poszłam do salonu zobaczyłam Grace i Hannah siedzące na kanapie i Nialla nalewającego coś do szklanek przy barku.
- Siema - mówiąc lekko tonującym głosem ich rozmowę.
- Elo ! - szybko, odpowiedziała mi Grace. Hannah posłała mi szczery uśmiech, klepiąc miejsce obok niej na kanapie. Wygodnie usadowiłam się na miejscu wyznaczonym przez Han. Niall zaczął mówić podając mi szklankę z drinkiem.
- Dobra, dziewczyny jest robota do zrobienia - patrzył się na każdą z nas łobuzersko uśmiechając.
Wiedząc co Niall miał na myśli. Upiłam łyk drinka i wsłuchiwałam się dalej.
- Dziś w nocy mamy okraść jakieś miejsce. Nie będzie to nic dużego. Resztę dowiemy się od Mike, gdy będziemy do niego jechać po plan miejsca i broń - mówił popijając swojego drinka.
- Ja i Han piszemy się na to - powiedziałam patrząc na Hannah.
- A ty Grace ? - zapytałam
- Czy to bezpieczne? - pytając z lekkim przerażeniem w oczach.
Nie zdziwiło mnie jej pytanie, ponieważ dołączyła do nas nie dawno i to będzie jej pierwszy taki skok.
- Każdy taki napad jest niebezpieczny - odpowiedział na jej pytanie Niall.
Patrzyłam na nią jak marszczy swoje czoło, spoglądając na swoje czarne vansy. Podniosła głowę do góry mówiąc ze się zgadza przerażona wstała mówiąc że musi jechać. Pożegnała się z nami i zatrzaskując drzwi wyszła.
- Myślicie, że da sobie rade? - zapytał nas Niall wstając z kanapy i odprowadzając nas do wyjścia.
- Da. To odważna dziewczynka. Musi sobie to tylko przemyśleć. - mówiła Hannah żegnając się z Niallem.
Wychodząc z kamienicy wraz z Han w której mieszka Niall. Uścisnęłam ją i udałam się w stronę domu.
Doszłam do domu, szybkim ruchem zdjęłam moje szpilki. Wdrapałam się po schodach na górę do mojego pokoju. Zsunęłam z siebie ciuchy i powędrowałam do łazienki, weszłam pod prysznic i odkręciłam ciepłą wodę. Po chwili sięgłam po ręcznik szybko wytarłam się i przeniosłam się do mojego pokoju, by naszykować jakieś ubrania na napad. Niall mówił, że czarny będzie najmniej widoczny. Po chwili namysłu wyciągnęłam z szafy ubrania. Wskoczyłam w nie, włosy uczesałam w wysokiego kucyka przełożyłam go na lewe ramię i sięgnęłam po telefon leżący na łóżku by sprawdzić godzinę. Na ekranie wyświetlił mi się sms od Nialla, że wpadną po mnie ok. 22:00. Miałam dużo czasu, więc zeszłam na dół żeby zrobić sobie coś do żarcia. Z górnej szafki wyciągnęłam popcorn i zwinnym ruchem wsadziłam go do mikrofali. Z lodówki wyjęłam piwo. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Po kilku minutach usłyszałam charakterystyczny dźwięk mikrofalówki. Szybko podniosłam się z kanapy i poszłam po popcorn. Wsypałam go do miski i wróciłam z nim na kanapę. Zajadałam się popcornem oglądając jakiś nudny film. Gdy nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi. Podniosłam swój tyłek i poszłam otworzyć. W drzwiach zastałam dziewczyny.
- Elo ! - powiedziała Grace
- Chodź szybko Niall czeka na nas w samochodzie - zaczęła Hannah
- Ok tylko założę buty - odpowiedziałam łapiąc jednego buta w dłoń
- To my będziemy czekać w aucie - poinformowała Han i poszły w stronę auta.
Gdy byłam już gotowa wyszłam z domu zamykając drzwi za sobą. Ruszyliśmy do naszego znajomego. Była jakaś 22:30 kiedy dojechaliśmy na miejsce. Niall kazał nam zostać w aucie a on wyszedł do Mike który stał przed drugim czarnym samochodem. Przez okno widziałyśmy jak chłopak podaje broń owiniętą w jakiś czarny materiał oraz jakieś kartki i zapiski. Niall pożegnał się z nim i wsiadł do samochodu.
- Mamy okraść piekarnię w centrum miasta - poinformował nas z drwiącym uśmieszkiem.
Ruszył z piskiem opon. Pojechaliśmy na wskazane miejsce przez Mike. Po raz pierwszy okradamy piekarnię zdziwiło mnie to zawsze były to bardziej niebezpieczne i większe akcje. W aucie z dziewczynami czytałyśmy plan, który dostałyśmy od Mike. Nagle samochód się zatrzymał. Niall wyszedł z samochodu pierwszy a my za nim. Schowaliśmy się za maską samochodu i bacznie obserwowaliśmy wejście do piekarni. Było ciemno więc zrozumieliśmy że nikogo nie ma. Niall zaczął biec w stronę drzwi do piekarni pokazując nam że teren czysty. Ostrożnie podbiegłyśmy do niego, gdy Niall próbował czymś otworzyć drzwi. Gdy nagle drzwi otworzyły się w nich ukazał się wysoki brunet z lekko kręconymi włosami i błyszczącymi zielonymi paczadłami. Chłopak chciał zrobić gwałtowny ruch aby odepchnąć Nialla i zamknąć drzwi, wtedy Horan kiwnął głową w naszym kierunku byśmy wepchnęły bruneta do środka pomieszczenia. Grace złapała go za nadgarstki przyciskając go do ściany z pomocą Hannah, która zatkała mu usta dłonią. Przyglądałam się całej sytuacji, wpatrując się w przystojnego bruneta przytrzymywanego przez dziewczyny. Z zagapienia wyrwał mnie krzyk Nialla.
- Kurwa Lucy ! Pakuj te pieniądze - podbiegając do kasy zaczęłam wyciągać gotówkę do czarnego worka. W pewnym momencie usłyszałam krzyk Grace i Hannah. Odwróciłam się w ich kierunku chłopak przytrzymywany przez dziewczyny zaczął się wyrywać z ich uścisku. Niall zauważył tą sytuacje podbiegł do nich i ze złością w oczach przyłożył broń do głowy chłopaka. Szybko spakowałam resztę pieniędzy do worka i podbiegłam do Nialla.
- Zostaw go ! Nie chcemy mieć problemów. Mam całą kasę. Zwiewajmy stąd. - krzyczałam patrząc na zielonookiego bruneta z bronią przystawioną do skroni. Niall zacisnął pięść i z całej siły uderzył chłopaka w twarz. Szybkim tępem wybiegliśmy z piekarni w stronę auta. Wsiedliśmy do samochodu. W drodze powrotnej cały czas rozmyślałam o zielonookim brunecie. Był taki spokojny, opanowany... niewinny podobało mi się to. Był inny od wszystkich chłopaków z którymi miałam styczność. Wydawało mi się że już go gdzieś widziałam.
_____________________________________________________________________________________
Mamy nadzieje, że wam się spodoba.
Prosimy o komentowanie naszych rozdziałów :)
Chcemy poznać waszą opinie o tym opowiadaniu,
ponieważ nie wiemy czy jest sens go dalej pisać.
- Kurwa Lucy ! Pakuj te pieniądze - podbiegając do kasy zaczęłam wyciągać gotówkę do czarnego worka. W pewnym momencie usłyszałam krzyk Grace i Hannah. Odwróciłam się w ich kierunku chłopak przytrzymywany przez dziewczyny zaczął się wyrywać z ich uścisku. Niall zauważył tą sytuacje podbiegł do nich i ze złością w oczach przyłożył broń do głowy chłopaka. Szybko spakowałam resztę pieniędzy do worka i podbiegłam do Nialla.
- Zostaw go ! Nie chcemy mieć problemów. Mam całą kasę. Zwiewajmy stąd. - krzyczałam patrząc na zielonookiego bruneta z bronią przystawioną do skroni. Niall zacisnął pięść i z całej siły uderzył chłopaka w twarz. Szybkim tępem wybiegliśmy z piekarni w stronę auta. Wsiedliśmy do samochodu. W drodze powrotnej cały czas rozmyślałam o zielonookim brunecie. Był taki spokojny, opanowany... niewinny podobało mi się to. Był inny od wszystkich chłopaków z którymi miałam styczność. Wydawało mi się że już go gdzieś widziałam.
_____________________________________________________________________________________
Mamy nadzieje, że wam się spodoba.
Prosimy o komentowanie naszych rozdziałów :)
Chcemy poznać waszą opinie o tym opowiadaniu,
ponieważ nie wiemy czy jest sens go dalej pisać.
Jest mega mi sie podobaaa :^)
OdpowiedzUsuń